Odpowiedź na to pytanie nie jest dziś ani prosta, ani jednoznaczna. Przez lata usługi chmurowe były uznawane za świadczenia nieobjęte podatkiem u źródła. Jednak najnowsza praktyka organów podatkowych i sądów administracyjnych coraz częściej prowadzi do odmiennego wniosku – w wielu przypadkach płatności za rozwiązania chmurowe mogą być kwalifikowane jako wynagrodzenie za użytkowanie urządzenia przemysłowego, a więc podlegają opodatkowaniu podatkiem u źródła.

Dynamiczny rozwój technologii a podatkowe konsekwencje

Wraz z szybkim wzrostem popularności usług chmurowych polscy przedsiębiorcy coraz częściej nabywają je od zagranicznych dostawców. To z kolei rodzi obowiązek prawidłowego rozliczania podatku u źródła. Problem polega na tym, że interpretacje podatkowe zmieniają się niemal tak szybko, jak technologie, których dotyczą. Drugą kwestią jest fakt, że usługi chmurowe obejmują dziś bardzo szeroki zakres świadczeń – od prostego hostingu, przez wirtualne serwery i przechowywanie danych, po zaawansowane platformy programistyczne. Każda z tych usług może być inaczej oceniona pod kątem podatku u źródła.

Kiedy fiskus nie chce podatku u źródła

Organy podatkowe zwykle uznają, że podatkiem u źródła nie są objęte:

1. Usługi SaaS – czyli korzystanie z oprogramowania w chmurze, gdy użytkownik nie otrzymuje prawa korzystania z infrastruktury serwerowej ani autorskich praw majątkowych. W takim modelu przedsiębiorca nie ma dostępu do wyodrębnionych zasobów serwerowych, nie zapisuje danych na własnej przestrzeni, a więc nie korzysta z „urządzenia przemysłowego”.

2. Usługi typowe dla PaaS – udostępnianie narzędzi i środowisk do tworzenia czy testowania aplikacji. Tutaj również dominuje pogląd, że korzystanie z platformy nie oznacza korzystania ze sprzętu technicznego.

Czyli – dopóki usługa ma charakter „czysto aplikacyjny”, organy podatkowe zwykle nie sięgają po podatek u źródła.

Gdzie fiskus widzi urządzenie przemysłowe

Sytuacja zmienia się, gdy zakres usługi obejmuje korzystanie z parametrów infrastruktury – jak moc obliczeniowa, przestrzeń dyskowa czy przydzielone zasoby sprzętowe. Takie elementy są typowe dla modeli IaaS oraz częściowo PaaS, w których użytkownik faktycznie posługuje się określonymi zasobami technicznymi.

W takich przypadkach organy podatkowe kwalifikują płatność jako wynagrodzenie za użytkowanie urządzenia przemysłowego w rozumieniu art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT. To oznacza, że polski przedsiębiorca powinien pobrać i odprowadzić podatek u źródła od wynagrodzenia dla zagranicznego usługodawcy.

Dotychczasowa linia sądów – korzystna dla podatników

Przez długi czas sądy administracyjne prezentowały pogląd, że usługi chmurowe – nawet te dotyczące infrastruktury – nie podlegają podatkowi u źródła. Sądowe uzasadnienia opierały się głównie na tradycyjnym rozumieniu pojęcia „urządzenie przemysłowe”. Wskazywano, że urządzenia przemysłowe to sprzęt wykorzystywany w produkcji, a nie w przetwarzaniu lub przechowywaniu danych. W efekcie opłaty za hosting czy udostępnienie serwerów nie spełniały przesłanek uznania ich za korzystanie z urządzenia przemysłowego. Od niedawna orzecznictwo zaczęło się jednak wyraźnie zmieniać.

Najważniejsze orzeczenia – nowe, niekorzystne podejście

Poważny zwrot nastąpił w wyroku NSA z 5 grudnia 2025 r. (II FSK 317/23). Sąd stwierdził, że usługi chmurowe, w tym hosting i udostępnianie serwerów, podlegają podatkowi u źródła. Wskazał, że pojęcie „urządzenie przemysłowe” należy interpretować szeroko, a nowoczesna infrastruktura IT może być traktowana na równi z maszynami, jeżeli jest wykorzystywana w działalności gospodarczej. Wyrok wpisuje się w coraz liczniejsze orzeczenia z lat 2024–2025, które zmieniają dotychczasowe, korzystne dla podatników podejście.

Co powinni zrobić przedsiębiorcy

Podmioty korzystające z zagranicznych usług chmurowych powinny dokładnie analizować:

  • jakie faktyczne prawa uzyskują,

  • czy korzystają z przypisanych parametrów technicznych,

  • jak wygląda model wynagradzania usługodawcy.

Granica między „usługą” a „użytkowaniem urządzenia przemysłowego” staje się coraz bardziej płynna. W praktyce ta ocena zależy nie tylko od przepisów, lecz także od interpretacji organów i zmieniającej się linii orzeczniczej.